MIESIĘCZNIK #LIPIEC 2020

Sie 3, 2020 | 1 komentarz

Podsumowanie miesiąca, który w założeniu powinien przynieść mi najlepszy wynik finansowy w karierze, ale nie przyniósł NIC.

1 lipiec 2020 było datą otwarcia się Gruzji dla obcokrajowców. My, branża turystyczna, czekaliśmy na ten dzień z nadzieją od marca, nerwowo zaglądając do kalendarza zobowiązań finansowych. I kiedy już wpakowałam kolejne 4 tys. dolarów na przygotowanie wszystkich samochodów do pracy nadeszły smutne wieści. Cytując rząd gruziński na 3 dni przed planowanym otwarciem granic “A jednak nie, sorry no sorry”. Nie przesadzę pisząc, że twarz obecnej minister ekonomii zostanie w moich koszmarach sennych na zawsze. Jej jasne oczy i blond włosy, nasuwają podejrzenie, że w rzeczywistości jej rosyjskim agentem. Wiadomo, że to ruscy stoją za wszelkimi katastrofami w regionie Kaukazu.

A propos regionu. Armenia jest na skraju apokalipsy. Kraj porównywalnej wielkości do Gruzji notuje prawie 1000 zakażeń dziennie. W szpitalach brakuje łóżek. Być może to właśnie widmo katastrofy porównywalnej do naszych południowych sąsiadów oddala szanse na otwarcie gruzińskich granic? Wybory już w październiku, może katastrofa ekonomiczna jest wyborem mniejszego zł a w oczach miłościwie nam panujących. Problemy finansowe zawsze prowadzą do jednego – konfliktu zbrojnego. Od kilka tygodniu na granicy Azersko-ormiańskiej trwa wymiana ognia. Obie strony donoszą o rannych i zabitych. Nic tak dobrze nie wpływa na notowania rządy, jak WRÓG. Skąd my to znamy?

Uzależnnienie od social mediów w pełnej krasie.

Wybory prezydenta w Tbilisi przeszły bez echa. Pod budynkiem ambasady spotkałam kilkoro znajomych. Wizyta w stolicy zawsze otwiera mi nieco głowę.

Lipiec był też czasem trudnych wyborów. Samochod przyjechały, teoretycznie miały w pierwszej kolejności zapracować na cło. Tak się nie stało, stoją sobie spokojnie na parkingu, w pobliżu pola winorośli. Trudno teraz o sprzedaż samochodu w dobrej cenie. Nasi naturalni kupcy, czyli Azerowie, Ormianie, Kazachowie i Uzbekowie nie mają możliwości wjazdu i dokonania zakupu. Daje to jednak pewną nadzieję. Pogłoski w branży wskazują, że pod koniec sierpnia ma się otworzyć export samochodowy. Po 6 miesiącach zastoju nastąpi BOOM. Sąsiedzi wykupią od nas wszystko na pniu! Chyba poczekam na tę okazję.

Moja ulubiona Toyota 4runner

Z całą pewnością dłużej bez pracy nie wytrzymam emocjonalnie. Brakuje mi adrenaliny i życia w biegu, w trasie.

Jak radzą sobie gruzini – ciężko i będzie coraz gorzej. Kredyty i opłaty zostały odroczone do 1 września. Budżet nie utrzyma dłużej braku wpływów. Życie na kredyt przez ostatnie miesiące trzeba będzie spłacić – zaległe rady, odroczone opłaty, nieopłacone cła. Optymizmu w narodzie brak. Hucznie otwarty Park Dendrologiczny w Shekvetili budzi pewien niesmak. Wydane z pompą miliony waluty na atrakcje turystyczną, której nikt nie zobaczy…

Ze wspomnianym Parkiem Dendrologicznym wiąże się ciekawa historia o tym jak opozycyjne media dały się wpuścić w głęboookie maliny! Ponad rok trwał skandal. Media opozycyjne huczały o znikających lasach, o wycince na wielką skale i o mrocznym planie nieformalnego właściciela Gruzji Iwaniszwilego na zrabowanie cudów natury w celu upiększenia swojej prywatnej posiadłości! Przez ponad rok dziennikarze wracali do tematu donosząc o wielkiej, postępującej wycince drzew i wzywając władzę do reakcji! A rząd cicho sza, nie zaszczycił sprawy swoim komentarzem. Raptem BOOM, bomba! Tuż przed wyborami miłościwie nam panujący zaprezentowali Park Dendrologiczny, z rzadkimi odmianami roślin ze świata. Ogrom inwestycji robi wrażenie. Wśród okazów – zrabowane drzewa. Choćby kilku setek brakowało – nikt się nie doliczy.

PR to jedno, ale władza gruzińska to tacy sami partacze, jak każda władza polska za mojego życia. Od przeszło roku jestem świadkiem remontu 3 km drogi w mojej okolicy. Remont trwa i trwa, poprawki, naprawy, a asfalt po tym remoncie jest bardziej połatany niż uprzednio. Pamiętam jak Bogdan (tata z Gruzji) śmiał się, że jedynym krajem na świecie, w którym studzienki nie są wyrównane z asfaltem jest Polska. Niespodzianka, w Gruzji identyko! Koło można zgubić i nieraz tak się zdarzyło!

Ja, Mirza i Bigu.

Ostatnim z newsów jest fakt, że jeden z naszych znajomych zdecydował się na kandydowanie do gruzińskiego parlamentu z ramienia opozycyjnej partii. Ciekawe. Miejsce na liście wskazuje, że ma bardzo duże szanse, ale jednocześnie wiele drzwi się przed nim zamknie. Z przyjemnością będą obserwować kampanię w Kutaisi – mieście, gdzie wszyscy się znają.

To by było na tyle. Mam nadzieję, że sierpień będzie dla nas dobry. ნახვამდის მეგობრებო!

1 komentarz

  1. Chciałbym mieć tyle optymizmu, co Ty

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *